Breaking news
  1. Zmiany w zarządzie AKŻ
  2. Ruszyły przygotowania do sezonu. AKŻ na zgrupowaniu!
  3. #AKŻPomaga. Zagraliśmy dla Marysi. Trzecie miejsce AKŻ
  4. #AKŻPomaga. Zagramy dla Marysi
  5. #AKŻnaTorze. Podium „Jarasa” w Rawiczu!

Historia

Zaczęło się od przypadku

Historia żużla amatorskiego w Ostrowie Wielkopolskim mogła wyglądać zupełnie inaczej, gdyby nie kilka wydarzeń, często będących również dziełem przypadku. Zaczęło się w 2010 roku od motocykla żużlowego zakupionego przez byłego wiceprezesa klubu Artura Kruszyka.

Bynajmniej nie trafił on do niego z myślą o jeździe. Miał stanowić element dekoracyjny garażu i być odpalany przy różnych okazjach. Wiele zmieniło się w styczniu 2011 roku, gdy do „parku maszyn” trafiła replika żużlówki z silnikiem WSK 125. To własnoręczna praca Jarosława Wawrzyniaka, która była prezentem na 18. urodziny Mateusza Kozaneckiego.

To była rzemieślnicza, ręczna robota, głównie wykonana przez jednego z naszych liderów, a na pewno lidera, jeżeli chodzi o kwestie mechanikowania, Jarka Wawrzyniaka. Wszystkie elementy ramy były ręcznie wyginane na giętarce, to była perfekcyjna praca – wspominał w 2019 roku, w rozmowie z portalem WP SportoweFakty, Cezary Kozanecki.

Obecny prezes AKŻ podczas jednej z podróży służbowych zauważył tor znajdujący się przy drodze w Śremie. Przyszłym żużlowcom-amatorom udało się pozyskać kontakt do przedstawicieli tamtejszej Sparty i 21 sierpnia 2011 zaczęto pisać nowy rozdział w historii polskiego żużla w wydaniu amatorskim.

Warunki na torze „Kawcze” były iście spartańskie. Aby móc rozpocząć jazdę, najpierw należało samodzielnie przygotować tor, co nie należało do najłatwiejszych zadań. Dopiero później obiekt dorobił się studni głębinowej. Całe wyposażenie – motopompę, prądownice strażackie, włókę do równania toru i motocykle zawodnicy wozili ze sobą wysłużonym Mercedesem Vito. Czasem na wyposażeniu znajdowały się jeszcze przenośna antena satelitarna, agregat i krzesła, aby na miejscu oglądać zawody Grand Prix.

Zaledwie dwa tygodnie po pierwszym treningu Mateusz Kozanecki, jadąc na motocyklu z silnikiem WSK 125, wziął udział w tamtejszym Pikniku Żużlowym. Na trybunach pojawiło się 4000 osób, a zawodnikowi z Ostrowa udało się nawet wygrać wyścig. Odnotujmy, że łącznie odbyło się tam aż siedem edycji tych zawodów, ostatnia w 2013 roku.

Minęły aż trzy lata, zanim amatorzy z Ostrowa po raz pierwszy wyjechali na swój „domowy” tor. Stało się to dzięki pomocy Michała Szymczaka i uprzejmości działaczy ŻKS Ostrovia. Od tamtej pory żużel amatorski regularnie gościł na torze Stadionu Miejskiego.

W 2015 roku powołany do życia został Amatorski Klub Żużlowy Speedway Ostrów, w szeregi którego początkowo wchodziło tylko ośmiu zawodników. Obecnie jest ich już ponad dwudziestu, w tym dwójka Niemców, Argentyńczyk i trójka Amerykanów.

Dużym wyróżnieniem dla klubu była możliwość wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, gdzie w 2020 roku czterech zawodników wzięło udział w zawodach Celebration of Speed na torze w Shelbyville, w stanie Tennessee. Aktualnie, mimo pewnych problemów z regularnością jazdy u siebie, ostrowscy amatorzy mają głowy pełne pomysłów, cały czas się rozwijają, a 10 czerwca wygrali swoje pierwsze zawody drużynowe – II rundę Drużynowych Mistrzostw Klubowych IMT Gropex.

Tekst opublikowany został w programie zawodów Deli Tire Speedway Amateur’s Championship 2023

Mateusz Kozanecki